Blog

22 lipca – ostatnia rocznica podwójnej zbrodni ukrzyżowania (z ks. Popiełuszką w tle)

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Dziś mija równo 30 lat od morderstwa dokonanego na agencie kontrwywiadu wojskowego Marku Stróżyku. Pomimo obietnic ze strony dzisiaj rządzących polityków, komunistyczni mordercy mogą spać spokojnie. Nie nękano ich, nie wznowiono śledztwa. Dziś doszło do przedawnienia. Zbrodnia nieukarana.

22 lipca 1989 r. mordercy związani z WSW (służby poprzedzającej WSI) i Departamentem IV SB wdarli się do wrocławskiego mieszkania partnerki życiowej Marka Stróżyka. Mężczyzna został uduszony, a następnie powieszony na haczykach dziecięcej huśtawki zamontowanej we framudze drzwiowej. Pętla została zaciśnięta na szyi Stróżyka, ale na tym zabójcy nie poprzestali. Ciało ukrzyżowano, dodatkowo wiążąc na boki ręce do postaci krzyża. Taki szokujący widok zastała po przebudzeniu Teresa J. Jak się okazało, tuż za ścianą nadal przebywali wtedy mordercy.

Teresa J. wykręciła na starym (wówczas bardzo nowoczesnym) stacjonarnym telefonie numer sąsiadów i wezwała ich na pomoc. Nie odłożyła słuchawki na widełki, więc połączenie między mieszkaniami zostało utrzymane a dźwięk był nadal transmitowany. Sąsiedzi, którzy chwilę wcześniej zabrali Teresę J. sprzed zwłok do swojego mieszkania, wyraźnie słyszeli szepty i odgłosy szamotaniny, choć w lokalu miało pozostać jedynie ciało Marka Stróżyka. Po powrocie na górę jego zwłoki leżały na podłodze, a kable, na których je powieszono, były... przecięte. Odciętych fragmentów brakowało. Na stole ktoś rozstawił szklanki a na nich położył listy pożegnalne, w tym jeden zaadresowany do... właściwej prokuratury rejonowej. Jego autor prosił, by nie wszczynać żadnego śledztwa, ponieważ jest to zwyczajne samobójstwo...

Przybyła na miejsce załoga karetki pogotowia zaleciła skierowanie zwłok na sekcję, gdyż od śmierci Marka Stróżyka miało upłynąć kilka godzin (na to wskazywała ciepłota ciała i stopień stężenia pośmiertnego), w czasie których musiałby on przebywać w pozycji wyprostowanej, skutkującej plamami opadowymi na stopach i dłoniach. Tymczasem, plamy opadowe były intensywnie wysycone ale na plecach i pośladkach, co znaczyło, że przez kilka godzin leżały na podłodze, a według zeznań świadków jeszcze przed chwilą miały one wisieć pionowo. Intensywnie wysycenie wykluczały zjawisko wędrowania plam opadowych. Wskazywało to jednoznacznie, że ciało powieszono dopiero po kilku godzinach od zgonu. Prokurator nie przychylił się do tej prośby, choć kwestię plam opadowych potwierdził również lekarz dokonujący oględzin zwłok w kostnicy podczas tzw. sekcji administracyjnej.

Dowody rzeczowe (m.in. pętla wisielcza) zaginęły z komisariatu policji, a sprawę śmierci Marka Stróżyka niezwłocznie umorzono. Nim to się stało Teresa J. stała się ofiarą zastraszeń ze strony tzw. smutnych panów, na ulicy grożono też jej kilkuletniej córce. Przeprowadzona ekspertyza pismoznawcza rzekomych listów pożegnalnych ujawniła, że zostały one częściowo sfałszowane, a w części faktycznie spisanej ręką Marka Stróżyka grafizm pisma wskazywał na to, że było one kreślone pod wpływem wielkiego stresu, presji, strachu, co zostało zinterpretowane jako działanie pod prawdopodobną groźbą - z czym korespondowało dokończenie treści przez nieustaloną osobę trzecią. Eksperyment kryminalistyczny ujawnił, że nie było możliwe, by na kablach, na których rzekomo Marek Stróżyk się powiesił, ciało mogło wisieć przez kilka godzin. Mniejszy ciężar zrywał identyczne kable już po kilkudziesięciu minutach, co również potwierdzało, że wcześniej ciało musiało godzinami leżeć na podłodze i zostało powieszone na chwilę przed znalezieniem.

Dopiero po kilku latach Teresa J. uzyskała dostęp do akt sprawy, które jak się okazało zostały prymitywnie sfałszowane. W protokołach przesłuchania sąsiadów, którzy widzieli ukrzyżowane ciało i słyszeli odgłosy krzątaniny w słuchawce, znalazły się zupełnie inne treści. Wynikało z nich wprost, że Marek Stróżyk miał nosić się z zamiarem odebrania sobie życia i tak też w ocenie zeznających miało się stać. Nic takiego świadkowie jednak nie zeznali. Podpisy na protokołach już na pierwszy rzut oka wskazywały na ich sfałszowanie, były zupełnie niepodobne. Analiza pismoznawcza od razu wskazała jako sprawcę tego przestępstwa funkcjonariusza protokołującego zeznania, który w żaden sposób nie wyjaśnił motywów swojego działania – jego przestępstwo już się do tego czasu przedawniło. Po ponownym przesłuchaniu świadków, z kilkuletnim opóźnieniem, w aktach znalazły się informacje o ukrzyżowaniu i obecności osób trzecich, ale to nie zmieniło sytuacji. Prokuratura odmówiła dalszego wyjaśniania sprawy. Wtedy okazało się, że zmarły był od lat agentem kontrwywiadu WSW, dla którego realizował do dziś nieustalone czynności na terytorium RFN, współpracował z Agenturalnym Wywiadem Operacyjnym, a jego aktami były zainteresowane wysoko postawione osoby z Departamentu IV SB.

Departament IV SB specjalizował się w symbolicznym mordowaniu osób związanych z kościołem katolickim, w 1989 r. odpowiadał za co najmniej kilka zabójstw księży, a wcześniej za morderstwo m.in. ks. Jerzego Popiełuszki. Zbrodni dokonywali korzystając z tzw. kodu czerwonych morderców, który (jak ujawniła to komisja sejmowa Jana Marii Rokity funkcjonował w ówczesnym MSW) stanowił dla prowadzących później śledztwa milicjantów dyrektywę takiego prowadzenia czynności, by sprawca nie został nigdy wykryty. 22 lipca przypadało komunistyczne święto, co w połączeniu z ukrzyżowaniem miało stanowić jasny komunikat kto za zbrodnię odpowiadał.

Jak się okazało, w tych samych godzinach w równie symboliczny sposób zamordowano matkę mec. Piesiewicza, który reprezentował rodzinę ks. Jerzego Popiełuszki w procesie jego zabójców. Kobietę skrępowano w identyczny sposób jak ks. Jerzego, po czym utopiono w wannie. Zwłoki Popiełuszki również znaleziono w wodzie. Za obie (dziś przedawniające się) zbrodnie odpowiadać musiało komando śmierci Departamentu IV SB.

Przez kilka lat wspierałem Teresę J. w jej śledztwie dotyczącym okoliczności śmierci Marka Stróżyka i jego działalności na rzecz kontrwywiadu wojskowego. Zabezpieczone dowody jednoznacznie wskazywały na zabójstwo tuszowane przez dwóch prokuratorów przez ponad 20 lat ciągle monitorujących sprawę. Jak się okazało, jeden z nich był oficerem WSW. Drugi oparł umorzenie postępowania powołując się na rzekomą... obecność plam opadowych na rękach i stopach zmarłego. Wcześniej ten prokurator miał zostać „zabezpieczony” przez Komendę Wojewódzką Milicji Obywatelskiej w związku z dopuszczeniem go do prac tajnych. To oni odpowiadali za kierowanie gróźb względem Teresy J., nadzorowali również fałszowanie protokołów przez skierowanych do sprawy funkcjonariuszy milicji/policji i inspirowali „gubienie” dowodów. Ci prokuratorzy nadal byli czynni zawodowo, jeden z nich był przez kilka kolejnych rządów wszechpotężnym dyrektorem departamentu w Ministerstwie Sprawiedliwości zainteresowanym m.in. sprawami mafii paliwowej, węglowej i Smoleńska, choć jego akta personalne z lat PRL-u najprawdopodobniej tak jak w przypadku pozostałych oficerów WSW trafiły do Moskwy.

Osobiście składałem zawiadomienia w tej sprawie do departamentu kontrwywiadu ABW i do CBA. ABW odpowiedziała krótko: nie podejmą się wyjaśniania tych kwestii, gdyż w jej zakresie znajdują się jedynie sprawy... szpiegostwa. CBA nie odpisała w ogóle. Dzisiejsi politycy Zjednoczonej Prawicy, w tym Zbigniew Ziobro, obiecywali podjęcie sprawy zabójstwa Marka Stróżyka niezwłocznie po uzyskaniu władzy. Słowa nie dotrzymali.

Podobnie jak inne zbrodnie Departamentu IV SB z czasu transformacji ustrojowej również zabójstwo Marka Stróżyka nie zostało wyjaśnione, a ludziom badającym sprawę niszczono. Jego akta służbowe miały zostać przez zniszczeniem zmikrofilmowane i przesłane wraz zresztą dokumentacji do Moskwy, odkryć udało się jedynie pojedyncze strony. Podobnie nie odkryto tajemnic związanych z zabójstwem matki mec. Piesiewicza ani licznych zamordowanych księży katolickich. Po uzyskaniu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Solidarną Polskę zapomniano o tych sprawach. Rozpoczęło się załatwianie rękami również skorumpowanych prokuratorów prywatnych porachunków i gromadzenie fortun. Tylko to się liczyło.

Retrospekcję zbrodni ukrzyżowania Marka Stróżyka mogliście zobaczyć w pierwszym odcinku serialu Patryka Vegi pt. Służby Specjalne, a wcześniej przeczytać o niej w książce mojego autorstwa pt. Zabić SZPIEGA.

Częściowe raporty mojego autorstwa w sprawie śmierci Marka Stróżyka:

Zabójstwo Marka Stróżyka - agenta kontrwywiadu PRL i Służby Bezpieczeństwa

Upozorowanie samobójstwa - analiza błędów śledztwa oraz tła polityczno-historycznego

 

Kazimierz Turaliński

22 lipca 2019 r.

 

Komentarze Kazimierza Turalińskiego

Komentarze do aktualnych wydarzeń politycznych, głośnych lub przemilczanych przestępstw oraz zmian w prawie i gospodarce. Zabarwione światopoglądowo ale niezwiązane trwale z żadną partią polityczną, nielojalne nikomu ani niczemu za wyjątkiem sumienia.

Wydawnictwo Artefakt.edu.pl

Kontakt w sprawie wydawnictw książkowych:

  Wydawnictwo prawno-ekonomiczne
  ARTEFAKT.edu.pl sp. z o.o.

adres e-mail: biuro@artefakt.edu.pl

tel. kom. 537-271-291
tel.(22) 270-10-75
fax (22) 257-82-32

adres korespondencyjny:
Al. Jerozolimskie 85 lok. 21
02-001 Warszawa

Kancelaria TALIONIS

Kontakt w sprawie usług prawno-ekonomicznych:

  Kancelaria
  TALIONIS

adres e-mail: biuro@kancelariatalionis.pl

tel. (32) 431 07 43
fax (32) 431 07 47

adres biura:
ul. Sądowa 7
41-605 Świętochłowice

adres korespondencyjny i rejestrowy:
ul. Św. Jana 11/4
40-012 Katowice

Słowo do klientów

Podobno zawsze wybierać trzeba mniejsze zło, a większe… zachowywać na czarną godzinę. Ja uważam, że z każdej sytuacji jest dobre wyjście, sęk tylko w tym, by szukając do niego drogi nie zabłądzić jeszcze bardziej. Jeśli masz kłopot i nie znajdziesz jego rozwiązania w moich publikacjach – napisz. Spróbuję Ci pomóc w jego rozwiązaniu lub zminimalizuję jego skutki. Wraz z moimi współpracownikami - głównie byłymi funkcjonariuszami służb państwowych - zapewnić mogę profesjonalną obsługę problemów z zakresu bezpieczeństwa biznesu, nie wykluczając spraw związanych z przestępczością zorganizowaną lub międzynarodową, czy wykrywaniem sprawców poważnych zbrodni - w tym zabójstw.

Kazimierz Turaliński

 




Więcej na poruszone tematy przeczytać możesz w książkach autorstwa Kazimierza Turalińskiego dostępnych w Wydawnictwie Prawno-Ekonomicznym Artefakt.edu.pl:

 

x