Blog

MAFIA AUTOSTRADOWA - WYROK POTWIERDZIŁ WYNIKI MOJEGO ŚLEDZTWA

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Prawomocny wyrok karny Sądu Okręgowego w Warszawie potwierdził rzetelność i trafność wniosków przygotowanych przeze mnie w latach 2012-2014 raportów dotyczących procederu zorganizowanych oszustw przy budowie autostrad, czego beneficjentem były czołowe spółki giełdowe. To efekt paru lat mojej ciężkiej pracy w interesie małżeństwa Sz. - choć oczywiście, nie usłyszałem za to słowa "dziękuję", a wręcz przeciwnie...


Jakie były kulisy odkrywania "mafii" autostradowej?

W procesie sądowym wykorzystano materiały zabezpieczone przeze mnie, Sąd przyjął również kwalifikację prawną pokrywającą się z moją pisemną opinią (opracowałem ją dwukrotnie w 2012 i 2013 roku, później była ona co do istoty masowo powielana przez prawników prowadzących sprawy autostrad). Sam mechanizm przestępstwa już około 5 lat temu ujawniłem i obszernie opisałem w mojej analizie kryminalnej tego procederu. Wcześniej nikt nie zgłębił aspektów prawnych, ekonomicznych i praktycznych tych przestępstw - firmy budowlane wiedziały jedynie, że ktoś im nie zapłacił, ale jak zorganizowane zostało oszustwo i kto w nim dokładnie uczestniczył nie wiedzieli ani pokrzywdzeni, ani prokuratorzy. Moje raporty trafiły do ministerstw, komisji sejmowych i instytucji unijnych odpowiedzialnych za zwalczanie przestępczości finansowej (OLAF). Miesiącami walczyłem z prawnikami ówczesnego ministra transportu Sławomira Nowaka, aby to oni a nie pokrzywdzeni (wiadomo, że mieliśmy zerową siłę przebicia) wystąpili do prokuratury z żądaniem wszczęcia postępowania. Udało się to dopiero wtedy, gdy zagroziłem złożeniem doniesienia do prokuratury na urzędników ministerstwa z powodu niedopełnienia przez nich obowiązku służbowego zgłoszenia przestępstwa, o którym zostali przeze mnie poinformowani. Tym sposobem śledztwo zostało w końcu wszczęte (15 października 2013 r.), ale kilka dni później wybuchła głośna afera zegarkowa, wskutek czego minister Nowak został usunięty ze stanowiska. Absolutnie nie wierzę, że był to przypadek, zwłaszcza, że później identycznie angażowałem w sprawę zastępującą Nowaka minister Elżbietę Bieńkowską - nie zdążyła zapoznać się z raportami i dowodami, gdyż przed spotkaniem "wyemigrowała" z Polski, obejmując stanowisko w Brukseli.

Nim śledztwo ruszyło, przekazane przeze mnie za pośrednictwem ministerstwa dokumenty przez około rok krążyły po prokuraturach - odwiedziły między innymi prokuraturę warszawską, później prokuraturę w Rzeszowie, w Jarosławiu, w Ropczycach (to tutaj zaczęły się oszustwa), a na końcu trafiły z powrotem do Warszawy, a konkretnie na Pragę-Południe. Dopiero tam - z braku możliwości odesłania do innej jednostki - wszczęto śledztwo, które było prowadzone wyjątkowo niemrawo i ewidentnie pod "tezę", czyli że przestępstwa oczywiście nie było. Również na mnie spoczął obowiązek opracowania w styczniu 2015 r. zażalenia na postanowienie o umorzeniu tego postępowania (sąd podzielił moją argumentację, uchylił niekorzystne postanowienie, po czym podejmowano w sprawie dalsze wskazane przeze mnie czynności dowodowe), co następnie otworzyło na jesieni tego samego roku proceduralnie drzwi do złożenia prywatnego aktu oskarżenia. Na prośbę małżeństwa Sz. napisałem również draft aktu oskarżenia, ale ich ówczesny adwokat się o to obraził, więc samodzielnie przepisał później tezy i wnioski dowodowe do własnego pisma. Cóż, niektórzy adwokaci tak mają, że są zbytnio wyczuleni na punkcie swojej godności i nie rozumieją tego, że nie zdołają zgłębić w parę dni obszernego materiału dowodowego, który ja gromadziłem i poznawałem latami. Na późniejszych etapach sprawy Renata Sz. wciąż do mnie pisała prosząc o ocenę kierowanych do sądu pism procesowych i tamtejszych wydarzeń, w korespondencjach do świadków, posłów i prokuratorów powoływała się na moje raporty, a także prosiła mnie o opiniowanie pytań do świadków i podejrzanych oraz formułowanie wniosków dowodowych (niektóre wybijałem jej z głowy jako absurdalne), ale wszystko zakończyło się pod koniec 2016 roku, kiedy to z powodu nieodpowiednich treści w kierowanych do mnie wiadomościach byłem zmuszony ostatecznie zakończyć naszą znajomość.

Tak czy inaczej, to ja nadałem aferze autostradowej kształt umożliwiający ten korzystny wyrok. To ja jako pierwszy skrystalizowałem modus operandi sprawców oszustwa i ewidentną nieracjonalność ekonomiczną transakcji w razie ich rzetelnego wypełnienia (rozliczenia w sposób zgodny z zawartymi umowami - bez dokonania oszustwa). To ja wykazałem powtarzalność działań  - dwa lata jeździłem po placach budowy i przeprowadzałem wywiady z dosłownie setkami świadków oraz pokrzywdzonych izolując powtarzalne działania i uzyskując potwierdzające je dokumenty. W ten sposób wskazałem łańcuch nadzoru prowadzący od słupów do zarządu wielkiej spółki giełdowej, zabezpieczałem nawet dowody w postaci pojedynczych wywiadów z kadrą zarządzającą giełdowego giganta potwierdzających, że osoby te doskonale orientowały się w nieprawidłowościach i musiały o nich wiedzieć. Wskazywałem na "migrację" metodyki oszustwa do innych spółek budowlanych wraz z rotacją kadry zarządzającej. W moich raportach ujawniłem również wieloletnią ewolucję oszustw dostosowujących się do zmian w prawie zamówień publicznych i przenoszących ciężar przestępstwa z wyłudzania środków publicznych przy pomocy m.in. ustawianych przetargów na okradanie przy pomocy tzw. łańcuchów podwykonawców (sieci spółek z o.o. zakładanych ad hoc na słupów) ostatecznych wykonawców robót - czyli małych, rodzinnych firm budowlanych. Pokazałem również dokładnie w jaki sposób reżyserowano absurdalnie wysokie kary umowne i obciążano nimi małe rodzinne firmy. To co trafiło do akt sądowych to esencja trwającego ponad 2 lata mojego intensywnego śledztwa, bez którego o sprawie nikt by nigdy nie usłyszał, a udowodnienie komukolwiek winy byłoby niezmiernie mało prawdopodobne.

Gdy sprawa trafiła do mnie, otrzymałem od małżeństwa Sz. sterty nieuporządkowanych materiałów oraz ich święte oburzenie tym, że nie zostali rozliczeni, ale sposób w jaki argumentowali swoje zarzuty prowadził sprawę do umorzenia, ponieważ nie wykazywali wypełnienia skomplikowanych znamion oszustwa (art. 286 Kodeksu karnego), lecz prozaiczny spór cywilnoprawny związany z brakiem rozliczenia faktury za wynajem sprzętu. Z tego powodu w 2011 roku prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa z ich wniosku, a dopiero w wyniku moich działań dnia 15 października 2013 roku takie śledztwo zostało zainicjowane. Dopiero też "wielopiętrowe" analizy tej jednostkowej sytuacji na tle szerokiego i powtarzalnego w całym kraju procederu, wraz z odpowiednią selekcją materiału dowodowego wzbogaconego nowymi pozyskanymi dowodami umożliwiły wykazanie, że do przestępstwa faktycznie doszło i to na poziomie już spółek giełdowych - generalnych wykonawców wielomiliardowych zamówień publicznych. Dopiero lata później, gdy ja już nie byłem zainteresowany dalszą współpracą z małżeństwem Sz., sprawa trafiła do obsługi procesowej kogoś innego. Ale cały czas istotą postępowania były moje ustalenia i zidentyfikowany przeze mnie modus operandi sprawców tego przestępstwa.

REASUMUJĄC - ZNÓW MIAŁEM RACJĘ. Nie jest to dla mnie zaskoczeniem, ponieważ każdą tego typu sprawę badam bardzo drobiazgowo i ponoszę pełną odpowiedzialność za swoje słowa, nigdy nie rzucam ich na wiatr. Jeśli na coś nie mam 100% dowodów, to nie podejmuję czynności. W tej sprawie nie mogło być inaczej, bardzo więc mnie cieszy, że Sąd podążył moim tropem i uznał, że do zorganizowanych oszustw w sektorze budowy dróg i autostrad dochodziło. Powiem więcej - nadal dochodzi.

Dlaczego opisuję szczegółowo przebieg tej sprawy, choć w aktach sądowych i internecie mnóstwo jest przecież dokumentów potwierdzających, że tak właśnie było? Ponieważ dziś Renata Sz. mnie prywatnie nienawidzi i zamiast oddzielić swoje emocje od chłodnego profesjonalizmu i biznesowego pragmatyzmu, to od dawna mnie szkaluje - potrafi np. pisać do obcych ludzi, że moją książkę o podatku VAT (632 strony) napisać miałem po krótkich konsultacjach z księgową na jakimś forum internetowym (pomija przy tym drobny fakt, że jeden z moich fakultetów to pełne magisterskie studia ekonomiczne w specjalizacji rachunkowość i podatki, a także prowadzę biuro rachunkowe - według jej twierdzeń nie mam jednak o podatkach pojęcia), rozsyła zdjęcie jakiegoś nastoletniego chuligana twierdząc, że to ja lub mój brat (w tym wieku to syn z trudem mógłby się co najwyżej zmieścić), opowiada że skończyłem ledwie liceum (i wykładam według niej ze średnim wykształceniem na uczelniach wyższych, gdzie ustawa wymaga co najmniej magisterium...), czy wręcz twierdzi, że... to ona (specjalistka od nasypów drogowych i kostki brukowej) uczyła mnie zawodu analizy śledczej i wywiadu gospodarczego... Pominę tutaj gorsze epitety lecące pod moim adresem i inne rzeczy, które ostatnio zrobiła, a o których myśli, że nie wiem. Ogólnie, zachowała się skandalicznie i dziś nie tylko na każdym kroku kłamie na mój temat, ale i wyniki mojej pracy chętnie przypisuje innym osobom, które zatrudniła dopiero wtedy, gdy jej sprawa trafiła na wokandę sądową a modus operandi sprawców i materiał dowodowy od lat leżały w aktach sprawy jako efekty moich czynności. Cóż, tak się po prostu nie postępuje. Dla wiedzy głównej zainteresowanej - dysponuję zrzutami Pani rozmów z FB z wieloma osobami, do których trafiały szkalujące mnie słowa, więc życzę powodzenia w walce z tak jednoznacznymi dowodami.

Zainteresowanych tematem afery autostradowej, której skutkiem były łącznie wielomiliardowe oszustwa i wyłudzenia (do dzisiaj nierozliczone), zapraszam do lektury artykułu Pawła Mitera na temat wyroku Sądu potwierdzającego zaistnienie przestępstwa oraz moich wybranych raportów w sprawie:

https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/5907-ujawniamy-sad-okregowy-w-warszawie-potwierdzil-istnienie-mafii-autostradowej-za-rzadu-po-psl-prokuratura-byla-przeciwna

http://turalinski.pl/o-mnie/raporty-i-oswiadczenia/119-raport-ws-zorganizowanej-przestepczosci-ekonomicznej-w-sektorze-budownictwa-drogowego

http://turalinski.pl/o-mnie/raporty-i-oswiadczenia/123-raport-nieprawidlowosci-przy-udzielaniu-czolowym-spolkom-gieldowym-zamowien-publicznych-na-budowe-autostrad-gddkia


Kazimierz Turaliński

18 września 2018 r.

 

Komentarze Kazimierza Turalińskiego

Komentarze do aktualnych wydarzeń politycznych, głośnych lub przemilczanych przestępstw oraz zmian w prawie i gospodarce. Zabarwione światopoglądowo ale niezwiązane trwale z żadną partią polityczną, nielojalne nikomu ani niczemu za wyjątkiem sumienia.

Wydawnictwo Artefakt.edu.pl

Kontakt w sprawie wydawnictw książkowych:

  Wydawnictwo prawno-ekonomiczne
  ARTEFAKT.edu.pl sp. z o.o.

adres e-mail: biuro@artefakt.edu.pl

tel. kom. 537-271-291
tel.(22) 270-10-75
fax (22) 257-82-32

adres korespondencyjny:
Al. Jerozolimskie 85 lok. 21
02-001 Warszawa

Kancelaria TALIONIS

Kontakt w sprawie usług prawno-ekonomicznych:

  Kancelaria
  TALIONIS

adres e-mail: biuro@kancelariatalionis.pl

tel. (32) 431 07 43
fax (32) 431 07 47

adres biura:
ul. Jana Kochanowskiego 18/9
40-035 Katowice

adres korespondencyjny i rejestrowy:
ul. Św. Jana 11/4
40-012 Katowice

Słowo do klientów

Podobno zawsze wybierać trzeba mniejsze zło, a większe… zachowywać na czarną godzinę. Ja uważam, że z każdej sytuacji jest dobre wyjście, sęk tylko w tym, by szukając do niego drogi nie zabłądzić jeszcze bardziej. Jeśli masz kłopot i nie znajdziesz jego rozwiązania w moich publikacjach – napisz. Spróbuję Ci pomóc w jego rozwiązaniu lub zminimalizuję jego skutki. Wraz z moimi współpracownikami - głównie byłymi funkcjonariuszami służb państwowych - zapewnić mogę profesjonalną obsługę problemów z zakresu bezpieczeństwa biznesu, nie wykluczając spraw związanych z przestępczością zorganizowaną lub międzynarodową, czy wykrywaniem sprawców poważnych zbrodni - w tym zabójstw.

Kazimierz Turaliński

Więcej na poruszone tematy przeczytać możesz w książkach autorstwa Kazimierza Turalińskiego:

 

x