Blog

Szefowa Magdy Żuk - dalsze powiązania z aferą autostradową, PiS-em i moją "hejterką"...

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Magdalena Ż. pochwaliła się serdeczną znajomością z "Renatą" - od dawna szkalującą mnie w internecie, powiązaną z PiS-em, komisją śledczą ds. Amber Gold, branżą jednorękich bandytów, Masą... Przypomnieć należy, że szefowa zmarłej w Egipcie Magdy Żuk zażądała ode mnie 50 tys. zł za samo wspomnienie o tym, że w latach afery autostradowej zarejestrowała działalność związaną z wydobyciem kruszywa do budowy nasypów drogowych, a dziś ostentacyjnie pozuje do "sweet foci" z kobietą, która była główną twarzą medialną tej afery...


Renata to mieszkająca w Kielcach atrakcyjna blondynka przed pięćdziesiątką, która swoimi wdziękami niczym wprawny socjotechnik oślepiała kontrahentów i skutecznie negocjowała dla męża - budowlańca - dobre warunki kontraktów. Przez lata była mózgiem wspólnie prowadzonego przedsiębiorstwa, z sukcesami operującego na rynku francuskim. Kryzys nadszedł, gdy małżonkowie, tak jak wielu innych budowlańców, zapragnęli uszczknąć fragment autostradowego tortu. Magdalena Ż. - szefowa Magdy Żuk - uzyskała w tych samych latach koncesję na eksploatację złóż kruszyw do budowy nasypów drogowych, a Renata wraz z mężem zapragnęła je budować. Skarb Państwa i Unia Europejska wyasygnować miały dziesiątki miliardów zł na budowę autostrad przed polsko-ukraińską edycją piłkarskiego turnieju Euro, więc "tort" był pokaźny. W wyniku nieroztropności, mąż Renaty nawiązał współpracę dot. budowy nasypów drogowych nie z wypłacalnym giełdowym gigantem (generalnym wykonawcą inwestycji), lecz z marnymi pośrednikami - m.in. spółką o kapitale zakładowym jedynie 5 tys. zł. Pośrednicy zbankrutowali i nie zapłacili za wybudowane nasypy, miliony zł zarobili branżowi potentaci, a krewka blondynka zostać miała z niczym. Nie poddała się, rozpoczęła walkę o pieniądze, dzięki czemu powołując się na swoje pokrzywdzenie przez rząd Donalda Tuska nawiązała bliskie znajomości z posłami Prawa i Sprawiedliwości, m.in. z dzisiejszym ministrem infrastruktury i budownictwa Andrzejem Adamczykiem oraz późniejszym członkiem sejmowej komisji śledczej ds. afery Amber Gold Stanisławem Piętą. Jak sama się chwaliła w prywatnych rozmowach, do grona jej stronników mieli należeć m.in. były szef CBA a obecnie koordynator działalności służb specjalnych Mariusz Kamiński (szczerze wątpię, by była to prawda, ale nie mogę tego wykluczyć). Często była bohaterką mediów, współorganizowała protesty m.in. pod Sejmem, a także lobbowała za zmianami prawa umożliwiającymi jej uzyskanie zapłaty nie od kontrahentów, a od Skarbu Państwa. Prezentowała się zawsze jako krystalicznie uczciwy, polski przedsiębiorca o konserwatywnych poglądach, dzięki czemu zyskała sympatię polityków prawicy i dziennikarzy. Od tamtych dni minęło 5 lat. Kim otacza się dzisiaj?

Dawniej skupiona na ciężkiej pracy na placach budowy, dziś szczyci się brylowaniem w otoczeniu ludzi zaiste "kontrowersyjnych" i publikuje zdjęcia z zagranicznych wojaży. Swoją córkę, pracującą przed laty na kasach w salonach gier, wydała za syna lokalnego przedsiębiorcy branży hazardowej, znanego szerzej pod pseudonimem "Japończyk". Nie jest tajemnicą, że branża ta zdominowana została w większości regionów przez zorganizowane grupy przestępcze i nie łatwo w niej przetrwać, a większość działalności hazardowej została w Polsce zdelegalizowana. Na weselu zamiast bawić się z gośćmi córki i z rodziną, większość czasu przesiadywała w osobnej sali w towarzystwie "karków", w których otoczeniu lubi się również pokazywać na mieście. Być może tylko w ich towarzystwie czuje się bezpiecznie? Zdjęcie panny młodej z gościem weselnym "żartobliwie" opisała jako "ojciec chrzestny", na wypadek jakby ktoś jeszcze nie wiedział, z kim ma do czynienia i się nie bał ;)

Jej znajomym stał się świadek koronny "Masa", lider brutalnej bojówki mafii pruszkowskiej. Słynny "Masa" sam do mnie napisał powołując się na jej osobę i deklarując, że wspólnie mnie zniszczą ;) Co ciekawe, choć w mediach szczyci się on swoją przemianą moralną i jedynie w "pamiętnikach" wspomina swoje okrucieństwo i zmuszanie dziewczyn do uległości seksualnej, inny były świadek koronny - Sproket - złożył zeznania dotyczące rzekomej aktywności grupy przestępczej Masy jeszcze kilka lat po rozbiciu mafii pruszkowskiej. Według niego w procederze współdziałać mieli prócz Masy i Sproketa także policjanci z CBŚ oddelegowani do ochrony świadków koronnych. Sproket utracił swój uprzywilejowany status gdy zgłosił do prokuratury, że funkcjonariusze ochraniający jego osobę i ci, z którymi przestępstw rzekomo dokonywali świadkowie koronni, to te same osoby, a co gorsza, wbrew prawu mają oni dostęp do jego ściśle tajnych zeznań... Skruszony gangster przestał składać zeznania do czasu zapewnienia mu prawdziwej ochrony przed bandytami, w związku z czym przestał być świadkiem koronnym. Ochrona policjantów chroniących Masę była dla władz ważniejsza od wyjaśnienia łącznie około 400 przestępstw. Pomimo tego, zeznania Sproketa okazały się na tyle wiarygodne, że na ich podstawie postawiono jemu samemu ponad 160 zarzutów... Nieznane osoby grożą wrogom Masy gwałtami a nawet zabójstwami, wielu ludzi obawia się niezrozumiałej w dzisiejszej Polsce bezkarności quasi-gangsterów stających w obronie pierwszego w historii świadka koronnego, który stał się gwiazdą showbiznesu... W tych szczególnych realiach bardzo dobrze odnalazła się Renata, która nawiązała serdeczny kontakt z Masą i opowiada mu bajki na temat swoich już byłych kontrahentów, żali się, uśmiecha dwuznacznie... Dawniej gardziła takimi ludźmi, dziś garnie się do nich i jest zafascynowana nowymi przyjaźniami.

Prócz nawiązywania kontaktów z szerzej znanymi (lokalnie lub ogólnokrajowo) osobistościami z kontrowersyjnych branż, Renata odnowiła stare przyjaźnie, m.in. z pewnym cwaniakiem w średnim wieku słynącym ze spektakularnych upadłości i niespłacania milionowych faktur swoich podwykonawców. Kilkanaście lat temu był zwykłym kryminalistą odpowiedzialnym za pospolite przestępstwa przeciwko mieniu, później awansował do ligi biznesowej. Przychylność kontrahentów (jak sam dumnie twierdził) uzyskiwał wręczając ich pracownikom łapówki i finansując usługi kurtyzan z agencji towarzyskich. Wprowadził też na polski grunt, praktykowany w Wielkiej Brytanii, "patent ekologiczny". Polega on na tym, że przedsiębiorca wynajmuje na słupa... tzn. na zaufanego kontrahenta, działkę, na której składuje odpady (chemiczne, opony itp.) przeznaczone do wartej majątek utylizacji, a następnie... nie robi kompletnie nic. Likwiduje działalność po zainkasowaniu wynagrodzenia od pierwotnego właściciela odpadów lub ogłasza bankructwo, a koszt utylizacji spada wówczas na właściciela działki. Patent ten zrealizował z sukcesem na południu kraju, planował także otwarcie dwóch dalszych składowisk w woj. Mazowieckim i na Podlasiu, lecz temu stanęło na drodze doniesienie o podejrzeniu przestępstwa. Prócz działań na szkodę wierzycieli i "ekologicznych", doniesienie dotyczyło zaginięcia jego małżonki z podejrzeniem nawet jej zabójstwa. Pismo trafiło do prokuratury w wyniku nacisków zaprzyjaźnionej z nią Renaty, która absolutnie nie godziła się wtedy na ten sposób prowadzenia biznesu i obawiała się o los kobiety. Jak się okazało, małżonka miała się dobrze - jak każda bankrutka (formalnie jako przedsiębiorca zadłużona na kilka milionów zł) wybrała się na dłuższe zagraniczne zakupy m.n. w sklepach Louis Vuitton. Wyciągnięte na światło dzienne planowane "inwestycje" były jednak już niemożliwe do zrealizowania, a małżeństwo cwaniaków w trybie ekspresowym udało się na emigrację... Minęło jednak kilka lat i dziś Renata zabiega o przyjaźń "cwaniaka", który powrócił właśnie do Polski z nowym, międzynarodowym projektem biznesowym dotyczącym niezwykle korzystnych usług finansowych - oby tylko nie były tak korzystne jak Amber Gold ;) Oczywiście nie wspomniała mu, że jego dawne problemy były jej zasługą. Chyba trochę się tego wstydziła, zwłaszcza, że dzięki niej sława jego polskiej działalności dotarła wcześniej do Anglii, gdzie usiłował przekonać przedstawicieli tamtejszej Polonii do inwestycji oczywiście w utylizację odpadów. Polonusi byli skłonni przekazać mu na ten cel kilkaset tysięcy funtów, lecz po zapoznaniu się z jego historią wyrzucili go za drzwi. O to mógłby być na nią bardzo zły.

Renatę i cwaniaka łączy jednak coś, co czyni ich pożądanymi kontrahentami dla wielu kontrowersyjnych osób. Otóż, przed laty wspólnie zaangażowali w charytatywny (formalnie nadal istniejący) projekt mało wtedy znanego posła PiS - Stanisława Piętę - zasiadającego dzisiaj w sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold. Obecnie wszczęcie jakiegokolwiek postępowania w sprawie ich interesów oznacza więc automatycznie kompromitację partii rządzącej. Świadoma współczesnych realiów politycznych Renata nie ogranicza się do (manifestowanego) fanatycznego oddania PiS-owi, lecz zabiega też o przyjaźnie z dawniej znienawidzonymi posłami Platformy Obywatelskiej, wcześniej opowiadała o znajomości jej męża z Januszem Palikotem. Z kolei w korespondencji nie raz chwaliła się, że liczy na etat u ministra Kamińskiego i koordynowanie zatrzymań ludzi ze świata przestępstw białych kołnierzyków oraz korupcji. Do dziś przekonuje wszystkich pokrzywdzonych przy budowie autostrad, że ma mocne plecy w PiS-ie i wie, że "drukarki już drukują akty oskarżenia". Tymczasem, w sprawach zniszczonych firm budowlanych nie dzieje się już nic i tylko ona wierzy w jakikolwiek dalszy ciąg sprawy. A może już wcale nie wierzy, tylko gra rolę świętej oburzonej, która doskonale wiedziała jak na politycznym cynizmie stanąć na pomoście pomiędzy światem kontrowersyjnych ludzi oraz politykami partii rządzącej?

Kontrowersyjna Renata nie miałaby dziś żadnego znaczenia, gdyby nie wspomniana już manifestowana przez nią w mediach społecznościowych zażyłość z Magdaleną Ż. - szefową zmarłej Magdaleny Żuk - która to z kolei zarzekała się, że z aferą autostradową nie miała nigdy absolutnie nic wspólnego. Jedynie przypadkiem jako kosmetyczka uzyskać miała w tamtych latach koncesję na eksploatację złóż kruszywa drogowego, wchodziła w spółki z lokalnymi potentatami tej branży (podobnie jak jej matka - nauczycielka WF-u), a teraz jak się okazuje również przypadkiem jest w bliskiej znajomości z twarzą medialną tej właśnie afery i przypadkiem jednocześnie z nią prowadzi ataki na moją osobę... To już chyba trochę za dużo zbiegów okoliczności, prawda? Interesujące jest również tło branży kruszywowej regionów, w których obie Panie mieszkają. Otóż, Dolny Śląsk był matecznikiem spółki DSS odpowiadającej za masowe dostarczanie kruszywa na budowy autostrad i przejęcie właśnie Kieleckich Kopalni Surowców Mineralnych. Z kopalni tych wytransferowano 170 milionów zł powodując ich upadłość, straty DSS przekroczyły 700 milionów zł. Oba podmioty - pomimo wielkiej prosperity - zbankrutowały. Oczywiście zbieżność regionów oraz wszelkich osób jest zupełnie przypadkowa i przytaczana jedynie w celu zobrazowania realiów polskiej branży budowlanej.



*  *  *


Jak widać na powyższych przykładach Renata potrafi bardzo dobrze nawiązywać kontakty handlowe i poza handlowe, w tym z partiami rządzącymi. Nie jest to jej wina - po prostu tak wygląda nad Wisłą sfera publiczna i biznes. Mają Państwo jakiekolwiek wątpliwości, że w kraju działającym tak jak Polska, sprawy takie jak śmierć Magdaleny Żuk zostaną prędzej czy później umorzone? Bo ja nie mam. Mam natomiast coś bardzo ważnego do przekazania szefowej Magdalenie Ż., Jarosławowi Ł. (dawne nazwisko Sokołowski) pseud. Masa czy posłowi Stanisławowi Pięcie, a także innym osobom nagabywanym w mojej sprawie przez Renatę. Otóż, chętnie korzysta ona ze swojej urody i zamożności, aby okręcić sobie rozmówcę wokół palca - dobrze jej to wychodzi, ale jej wiarygodność w moich sprawach jest niestety dla Państwa ZEROWA. Chyba, że już na początku uczciwie wyznała, że była we mnie przez lata... zakochana a jakiś czas temu usłyszała ode mnie bardzo gorzkie słowa i od tamtego czasu żywi do mnie wyłącznie nienawiść. Cóż, nie powiedziała tego? ;) Jakże mi przykro...

Wiem, że od kilku miesięcy Renata obsesyjnie pomawia mnie do kogo tylko może. Ilekroć negatywnie wypowiem się na czyjkolwiek temat, ona zaraz nawiązuje z nim znajomość i dzieli się "sensacyjnymi" wiadomościami. Sęk w tym, że każdy słyszy od niej to, co chce usłyszeć... Dotarły do mnie już słuchy, że przez wiele lat w trakcie których wykładałem, pisałem książki i prowadziłem setki zleceń byłem tak naprawdę przymierającym głodem bezrobotnym, oszukałem na ogromne kwoty kupców warszawskich (tak skutecznie, że do dziś ze mną współpracują), gwałciłem matkę trójki dzieci, a nawet że zostałem przez Renatę wykreowany w branży bezpieczeństwa bo byłem i jestem bez niej nikim etc. ;) Poniżej zamieszczam kilka zrzutów ekranów wiadomości od Pani R. (oczywiście bardzo łagodnych - tych ostrych oraz bardzo prywatnych maili, wiadomości, smsów i rozmów było przez lata setki), czytajcie i czujcie się ośmieszeni swoją naiwnością. Jej bezczelne kłamstwa i mitomania nie zmieniają jednak jednej rzeczy - uważam ją za bardzo mocno uwikłaną w kontrowersyjne znajomości i zdeterminowaną nienawiścią a przez to zdolną do niemal wszystkiego. Co w jej otoczeniu "przypadkowo" robiła w "fantastycznym nastroju" kosmetyczka Magdalena Ż. - szefowa zmarłej Magdy Żuk, która koniecznie chciała uzyskać nagraną przez Markusa W. videorozmowę, co miało być niezbędne do organizacji dla jeszcze wtedy żywej Magdy "transportu medycznego" z Egiptu? Cóż, nawet nie zamierzam zgadywać, ale już jej współczuję ;)


Kazimierz Turaliński

3 lipca 2017 r.

 

Ostatnia moja wiadomość do "Renaty":

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

C.D.N. - albo i nie, wszystko zależy od zachowania głównej bohaterki ;)

 

Komentarze Kazimierza Turalińskiego

Komentarze do aktualnych wydarzeń politycznych, głośnych lub przemilczanych przestępstw oraz zmian w prawie i gospodarce. Zabarwione światopoglądowo ale niezwiązane trwale z żadną partią polityczną, nielojalne nikomu ani niczemu za wyjątkiem sumienia.

Kontakt w sprawie wydawnictw książkowych:

  Wydawnictwo prawno-ekonomiczne
  ARTEFAKT.edu.pl sp. z o.o.

adres e-mail: biuro@artefakt.edu.pl

tel. kom. 537-271-291
tel.(22) 270-10-75
fax (22) 257-82-32

adres korespondencyjny:
Al. Solidarności 115 lok.2
00-140 Warszawa

Słowo do klientów

Podobno zawsze wybierać trzeba mniejsze zło, a większe… zachowywać na czarną godzinę. Ja uważam, że z każdej sytuacji jest dobre wyjście, sęk tylko w tym, by szukając do niego drogi nie zabłądzić jeszcze bardziej. Jeśli masz kłopot i nie znajdziesz jego rozwiązania w moich publikacjach – napisz. Spróbuję Ci pomóc w jego rozwiązaniu lub zminimalizuję jego skutki. Wraz z moimi współpracownikami - głównie byłymi funkcjonariuszami służb państwowych - zapewnić mogę profesjonalną obsługę problemów z zakresu bezpieczeństwa biznesu, nie wykluczając spraw związanych z przestępczością zorganizowaną lub międzynarodową, czy wykrywaniem sprawców poważnych zbrodni - w tym zabójstw.

Kazimierz Turaliński

Więcej na poruszone tematy przeczytać możesz w książkach autorstwa Kazimierza Turalińskiego:

 

x